O autorze
Zwyciężczyni jednego z odcinków "Szansy na sukces", półfinalistka "The Voice of Poland". Uczyła się gry na skrzypcach, kontrabasie, studiowała wokalistykę jazzową.

Konkurs Wieniawskiego pełen kontrowersji

Mimo, że muzyka to nie wyścigi, jak zwykło się mawiać, tylko naiwny mógłby w to uwierzyć. Dwa typy muzyków mogą posługiwać się takim frazesem - tacy, którzy chcą uśpić czujność reszty lub ci, którzy rzeczywiście ścigać się nie mają zamiaru - nie biorą udziału w konkursach, nie mają zamiaru w jakikolwiek sposób poddawać się ocenie jury, nie zależy im na opinii innych. Taka postawa ogranicza jednak dotarcie z muzyką do szerszej publiczności. Chcąc nie chcąc, muzyka to są wyścigi, zawsze znajdą się ci porównujący, kręcący nosami, wytykający błędy, nieczystości, banalne podejście do harmonii, oklepane rozwiązania i tak dalej, i tak dalej. Inaczej rzecz się ma w muzyce rozrywkowej, inaczej w jazzowej (nazwijmy to w muzyce improwizowanej), a jeszcze inaczej w muzyce klasycznej. W tej ostatniej jest chyba najgorzej.


Frak, szampan i... wyścigi


Muzyka klasyczna kojarzy się nam z elegancją, kulturą wysoką, z czymś elitarnym. Jest to jeden z niewielu gatunków muzycznych, gdzie panują jeszcze pewne zasady powiedzmy savoir vivre - już nawet do kościoła można pójść w dresie, a do filharmonii nadal chadza się w eleganckich strojach. Dla większości to tak oczywiste, że rzadko kiedy policja modowa na koncertach muzyki klasycznej ma ręce pełne roboty.
Poza kulturalnym zachowaniem i klasycznym czarno-białym kompletem, muzykę poważną charakteryzuje ciągła rywalizacja - od najmłodszych lat muzyk poddawany jest ocenie - egzaminy, konkursy na różnych szczeblach, przesłuchania - to nieodłączne elementy rozwoju młodego muzyka.
"Na starość" nie jest lepiej, ponieważ żeby dostać pracę w orkiestrze, muzyk nie może wysłać mailem swojego CV razem z zaświadczeniem o niekaralności i referencjami od nauczyciela.
Musi przyjechać do potencjalnego miejsca pracy i... wziąć udział w przesłuchaniu, w którym trzeba pokonać innych chętnych do pracy na stanowisku pierwsze skrzypce.
Ale muzyka to nie wyścigi :)

Zalajkuj uczestnika

Wczoraj wieczorem zakończył się III etap przesłuchań skrzypków w XV Międzynarodowym Konkursie Skrzypcowym im. Henryka Wieniawskiego.
Przesłuchania od pierwszego etapu śledzić można na żywo na kanale TVP Kultura. Ale XXI wiek to XXI wiek i konkurs na żywo w telewizji to już jest luksus z prehistorii. Teraz równocześnie możemy jednym uchem słuchać, a drugim okiem na bieżąco komentować poczynania konkursowiczów na Facebooku. Wielu "krytyków" postanowiło skorzystać z tej okazji i prosto ze swojej kanapy, sprzed telewizora palcami potłuszczonymi od chipsów klika w okienku komentarza co myśli o uczestnikach.
Sporo komentarzy rzeczywiście jest merytorycznych, widać, że w odróżnieniu od odbiorców rozrywkowych programów muzycznych, ci "klasyczni" wiedzą, o co chodzi w muzyce.
Widzowie często trafnie oceniają występy, zdarza się, że opinie internautów pokrywają się z opiniami ekspertów ze studia. Pokazuje to, jak dużą odbiorcy posiadają wiedzę, dzięki której żaden błąd się nie ukryje.

Być może właśnie w takich sytuacjach Facebook staje się narzędziem do walki z niesprawiedliwymi werdyktami?

Każdy jest w stanie przypomnieć sobie sytuację, czy to ze szkoły, czy z pracy, kiedy został niesprawiedliwe oceniony. Zdawał sobie wówczas sprawę, że zrobił coś najlepiej ze wszystkich, ale z jakiegoś powodu jego wysiłki zostały niedocenione. Albo niesprawiedliwy osąd przytrafił się za coś, czego się nie zrobiło.
Jednak z powodu braku świadków sprawa została nieszczęśliwie zamknięta, a my pozostaliśmy z traumą do końca życia. Marzyliśmy wtedy o jakiejś sile zewnętrznej, wszechwiedzącym narratorze, który powie wszystkim, jak było naprawdę. Nie było takiego, więc pozostało tylko modlić się do Panienki z Gwadelupy o to, by trzasnęła piorunem tego, który przysporzył nam cierpień.
Teraz mamy Facebooka.
Nie pozostajemy z naszymi obserwacjami sami - możemy na bieżąco dzielić się wrażeniami w czasie rzeczywistym z milionami osób.

Werdykt jury konkursu Wieniawskiego wzbudził wiele kontrowersji.
Do IV etapu przepuszczono co najmniej dwie osoby, które w tym etapie nie powinny być. Pojawiają się opinie, że członkowie komisji, którzy sami są wirtuozami skrzypiec nie powinni lub nie potrafią oceniać innych. Padają oskarżenia, że jury faworyzuje skrzypków, których mieli okazję uczyć.
Oczywiście są też argumenty, z którymi nie da się dyskutować - kwestia interpretacji, techniki, intonacji - najistotniejsze elementy zdawać by się mogło podczas oceniania skrzypków na konkursie. Zarzuca się właśnie te braki niektórym z uczestników, którzy przeszli do następnego etapu.

Już we wcześniejszych etapach padały kontrowersyjne i, według wielu, niesprawiedliwe decyzje. Pytanie - skąd takie rozbieżności w odbiorze w tak "dookreślonym" gatunku muzyki - wszak w muzyce klasycznej, mimo szerokiego wachlarza możliwości interpretacyjnych, wszystko jest bardzo precyzyjnie ustalone, wymagania są oczywiste - interpretacja stylu danego kompozytora czy epoki jest wtłaczana w głowy muzyka od pierwszych lat nauki. Skąd zatem aż taka rozbieżność w opiniach?

Być może Facebook nie jest dobrym narzędziem, skoro ostatecznie na stronie konkursu toczy się istna wojenka przeciwko komisji.
Może właśnie niepotrzebnie dano możliwość wypowiadania się słuchaczom, którzy nastawiają się przeciwko decyzji jurorów.
Muzyka to nie wyścigi? Muzyka to wyścigi, które oceniają drobiazgowo wszyscy - nie tylko komisja, ale także odbiorcy - teoretycy muzyczni, niespełnieni skrzypkowie, despotyczni nauczyciele skrzypiec, których uczniowie nigdy nie będą mieli szansy na wzięcie udziału w takim konkursie. Im więcej osób ocenia, tym trudniej jest dojść do porozumienia.
Może po prostu trzeba pogodzić się z tym, że życie nie jest sprawiedliwe. Dzięki temu jest ciekawiej i mniej przewidywalnie :)

Czy komisja ma rację, czy może sami facebookowicze - oceńcie sami, śledząc konkurs. Jeśli nie ten, to następny - już za pięć lat.

PS
Zastanawiające jest, jak można śledzić konkurs, dokładnie wsłuchując się w wystąpienia skrzypków, jednocześnie czytając komentarze na Facebooku (których przybywa w ilości jeden ogrom na sekundę) i wklepywać dodatkowo swoją opinię - wszystko w trakcie występu.
Świadczy to o niesamowitej podzielności uwagi, jaka wykształciła się we współczesnym człowieku, który dzięki wirtualnej rzeczywistości jest w kilku miejscach i robi kilka rzeczy na raz :)
Trwa ładowanie komentarzy...