O autorze
Zwyciężczyni jednego z odcinków "Szansy na sukces", półfinalistka "The Voice of Poland". Uczyła się gry na skrzypcach, kontrabasie, studiowała wokalistykę jazzową.

Wybitne Fryderyki

Za nami kolejna gala wręczenia nagród muzycznych – Fryderyków. Nominowani i nagrodzeni zostali, jak to ujął głos wprowadzający, wybitni artyści. Impreza minimalizmu, trzech akordów i muzycznego geniuszu uświetniona została występami między innymi Adama Pierończyka w kolaboracji z Kortezem na fortepianie oraz, jak to mówią dziennikarze muzyczni – na wokalu. World Music z gitarą ogniskową w razie, gdyby muzycy stracili tak zwane „raz”.

Ostatnio na ulicy usłyszałam jak dwie nastolatki zachwalały lody, które właśnie sobie konsumowały, mówiąc, że są genialne. Być może muzyka osiąga swoją szczytową formę zbliżając się swoją budową do konstrukcji lodów – mleko z proszkiem. Wystarczą dwa akordy i mamy coś genialnego.
Wszystkim, którzy stracili już wiarę we własną percepcję, rozumowanie, poczucie smaku i wrażliwość w związku z tym, czego słuchamy w samochodzie wyposażonym jedynie w radio bez odtwarzacza płytowego, chciałabym polecić remedium na zbolałą nadzieję. Już za chwilę!



Od jakiegoś czasu zastanawiam się, czy jest w ogóle jeszcze jakiś sens w robieniu muzyki w czasach, w których panuje tendencja pochwały minimalizmu. Wpadamy w pułapkę właśnie minimalizmu, elektroniki, która zastępuje żywych muzyków, grania w jak najmniejszym składzie ze względu na to, że kluby i ośrodki chcą płacić coraz mniej albo w ogóle. Wiem, wiem, powtarzam się. Z drugiej strony jak grzyby po deszczu powstają kolejne propagujące sztukę festiwale typu festiwal kropki i przecinka, międzynarodowy festiwal jedzenia ekologicznego, prania ręcznego, jeżdżenia na rowerze, słuchania winyli, wspólnego jedzenia przy jednym stole i tak dalej. Wszyscy znają się na wszystkim, ale świat rozwija się tylko pozornie. W efekcie mamy ładnie wyglądające na zdjęciach mikroświaty (nikt nie sprawdzi, czy dziewczyna z gitarą na Facebooku jest wybitną instrumentalistką, czy miałczykotkiem z jednym akordem – zresztą żeby umieć rozróżnić takie rzeczy, trzeba by najpierw nauczyć dzieci podstaw muzyki). Prowadzę z dziećmi zajęcia muzyczne – nastoletnie dzieci jedyne co pamiętają z muzyki w podstawówce to „epickie” doremifasolasido.
Te dzieci niedługo będą dorosłymi, właśnie pod kątem tych ludzi wytwórnie decydują się na to, co wydać, jaka muzyka „pójdzie”.
Pójdzie oczywiste i czytelne. Jedyne, co mi pozostaje to obiecać świętej panience z Guadeloupe, że będę co rok przychodzić do niej na kolanach z prośbą o nową płytę Esperanzy, która wydaje się nie mieć radia, dzięki czemu szuka w swojej głowie.
Najnowsza płyta Esperanzy Spalding Emily’s D+Evolution to muzyka, która przywraca wiarę w to, że edukacja muzyczna jest istotnym szczegółem, pozwalającym stworzyć naprawdę niesamowitą, rozbudowaną formę, która niekoniecznie pozwoli nam szybciej zasnąć (z nudów).











Trwa ładowanie komentarzy...