Pieśni miłe dla ucha

Środek wakacji, skwar znowu, oessu. Na szczęście straż pożarna pogubiła swoje węże sikające po placach dużych miast, dzięki czemu można pójść i skroplić czoło. Taka sikawka to dobra rzecz. Ale czy zdajecie sobie sprawę ile to wody idzie na zmarnowanie? Nie wiem czy cieszyć się z tego, czy nie – pomyślała Głupia Pani. Choć najświetniej by było, gdyby była gazowana z kostkami lodu. Ale u nas zawsze wszystko musi być niedorobione…

Dobrze wiecie, jak Głupia Pani lubi sobie ponarzekać. A tu coś, a tam coś. Wczoraj miała kolejny powód – nie było na jaki koncert pójść. Repertuar Filharmonii Narodowej już dawno przerobiła, Zbigniew Wodecki był w zeszłym tygodniu, w telewizji koncert życzeń w Tv Trwam, za oknem robotnicy odgrywają swoje mięśnio-symfonie, ale nie ma nic, co by się Pani spodobało aż tak bardzo, żeby ruszyła się ze swojego apartamentowca na West East Long Brooklyn Beckham Fiff Avenue. Zrezygnowana wstawiła ciasto z paczki Samosięrobi do piekarnika i włączyła YouTube’a.
Youtube jej sugeruje, co by tu obejrzeć, bo inteligencję ma po właścicielce, więc zasugerowało, że może to:


„Ojej, jaki ładny teledysk!” przyklasnęła Głupia Pani! „Jakie ma śliczne włosy!”
Zaczęła szukać dalej.
Tak, teledyski ma zdecydowanie super.


Co gorsza, piosenki też są świetne.
Pańcia włączyła sobie film koncertowy :


I co się okazało? Nie wyłączyła w połowie, nie przewinęła, nie zasnęła, nie rzucała w monitor popcornem! Jest to nie lada zaskoczenie, zważywszy na to, że Głupia Pani jest słuchaczem WYMAGAJĄCYM.
Na początku Głupia Pani była sceptyczna, bo choć sama nie jest świetnym basistą jazzowym, to nie lubi bajerów scenicznych, polegających na tym, że wokalistka śpiewa i gra na basie jednocześnie. Pal sześć, że gra dwa dźwięki przez całą piosenkę – i tak się nikt nie pokuma. I tak już robi wrażenie. Na takie zabiegi Głupia Pani dostaje uczulenia.

I jeszcze te artystyczne zbliżenia na bas rodem z łódziej filmówki.


Już nawet wybaczalne jest, że wokalistka wszędzie opowiada o tym, że jest córką Jamajki i Greka, jakby było to jej największe osiągnięcie lub życiowe doświadczenie. Durne mamy czasy, że młodzież nie ma o czym śpiewać. Co nie zmienia faktu, że Lianne La Havas śpiewa świetnie, ma szeroką wyobraźnię muzyczną, świetne wyczucie i słuchanie jej to wielka przygoda. Nawet jeśli słychać wibrację pożyczoną od Duffy, małe zapożyczenia od wokalistki Little Dragon, Yukimi Nagano, ale i tak Lianne broni się ogromnym zasobem swoich własnych muzycznych pomysłów. Bardzo miło było Głupiej Pani, że przyoszczędziła sobie popcorn i nie musiała odkurzać po koncercie dywanu perskiego.
Trwa ładowanie komentarzy...